Słuchamy Ballady nr 1

indeksCały dzień pada. Typowa aura dla przedwiośnia. Czytamy i słuchamy. Dziś wieczorem „na tapecie” wspaniała Ballada g-moll, op. 23 (pierwsza z czterech…Chopina oczywiście) w interpretacji różnych wykonawców. Ten utwór robi kolosalne wrażenie. Coś wspaniałego. Każda z interpretacji niewiarygodnie odmienna od poprzedniej, każdy gra inaczej, każdy chce utwór uzupełnić, odpowiednio nasycić. Oczywiście ,”klasycznie” już króluje Rubinstein. Mocne spory toczymy przy Zimermanie. Ja darzę jego wykonanie ballady ogromną sympatią, Martusia jednak, która ma niewiarygodne ucho, uważa coś zupełnie przeciwnego. Wyłapuje błędy i „szkolne momenty”. Pierwszy raz chyba spieramy się co do interpretacji Chopina. Nareszcie:-). Mnie rozwlekłe granie pierwszej partii cieszy ogromnie, jest takie klimatyczne, takie smętne, tak pasujące do dzisiejszej pogody. Z pewnością Zimerman gra ten utwór inaczej, tak po naszemu, po polsku. Będę się upierał. Jego interpretacja ballad (nie tylko pierwszej, ale i pozostałych trzech) jest wspaniała. Martusię pozostawiam w towarzystwie Rubinsteina. Wyjątkowo, samą:-)

P.S.

  • Rubinstein, jest jednak niesamowity (co ten człowiek wyrabia!!!).
  • Natalie Schwamova, która też załapała się na wieczorny recital, to wspaniały talent. Pomimo młodego wieku interpretuje ten utwór bardzo ciekawie (po ostatnim Konkursie Chopinowskim mam ogromną słabość do tej pianistki). Wykonanie dostępne tutaj.

Dodaj komentarz