Smętne obserwacje (przedwiośnie)

371954Wolna niedziela sprzyja obserwacjom. Paczków i Otmuchów. O rzut beretem od nas. W niedziele sennie i tak niezwykle pusto, zwłaszcza o tej porze roku. To chyba już przedwiośnie. Zimna fara ze smutną liturgią, warstwy obronne odkrywane etapami. Jesteśmy praktycznie sami. To niesamowite, móc snuć się po uliczkach, które nie zostały  jeszcze zepsute procesem restauracji. Tuż przy murach parzą pyszną kawę. Można porozmawiać o problemach miasta, które omijają pędzące obwodnicą auta. W lecie jest radośniej i gwarniej, ale to właśnie w tej pustce czuć niesamowity klimat. Słuchamy o walorach, o patriotyzmie lokalnym, o ludziach którzy, jak wszędzie, chcą zmian na lepsze. Detektywistycznie podążamy po śladach znanej Jadwigi S. Bywa tutaj, czy nie bywa? Dziwią się, że my słyszeliśmy. Może jednak to nie tylko lokalny mit? Dlaczego tak nostalgicznie w swoich felietonach wspomina o podlewaniu kwiatów w mieszkaniu na starówce? Dlaczego przemierza autobusem pół Polski, żeby przez chwilę pobyć właśnie tutaj? Podobno, od czasu do czasu, widywana jest na pustych duktach pod murami, snująca się podobnie jak my. Ciekawe. Po co?

Chwilę dalej moje wspomnienia z rodzinnych wyjazdów wakacyjnych. Zamek nadal dominuje nad miastem. Zmieniło się wiele, ale klimat pozostał taki sam. Czasami musi zmienić się wszystko, ażeby właściwie nie zmieniło się nic. Tutaj tak właśnie jest, tutaj tak właśnie po-zostało. Jest równie sennie jak przed chwilą. Cicho, pusto, nostalgicznie i spokojnie. Można przez moment poczuć prawdziwe życie… po sezonie…jesienią, czy wiosną…przejściowo.

fara

Na koniec, z drogi, w deszczu obserwujemy widok, który pani Jadwiga, w swoich przepięknych wycieczkach słownych, uznaje za jeden z najwspanialszych na świecie. Widać go majaczącego lekko w oddali, przesłoniętego impresjonistycznie lekkim woalem dżdżu. Mo-No-CHro-Ma-Tycz-NIE-do-końca-smutno. Ciekawe, kiedy następnym razem będzie go oglądać. W felietonach, które są coraz bardziej sentymentalne, pisze że nie ma już tyle siły co kiedyś. Liczę, że uda nam się ją kiedyś, ot tak, przypadkiem spotkać. Trzeba częściej wybierać się za górkę, na kawę.

W tym dżdżu jest smętna prawda. Prawda każdego czasu, który zwyczajnie przemija. Dzisiaj mogliśmy go zobaczyć. Teraz już wiem, że to co pani Jadwiga widziała przez szyby kursowego autobusu,  mijając to miejsce, było dokładnie tym co przez chwilę przypadło w udziale także i nam. Witamy w Klubie:-)

Ilustracja muzyczna – tutaj:-)))

Dodaj komentarz