Dotarliśmy
Dotarliśmy do centrum Hagi, a stąd oczywiście nad naszą ulubioną plażę. Dzisiaj znowu 20 km. Nagroda była. Ulubiony śledzik i degustacja lokalnego piwa. Tenże lokalny tripel, jak dla mnie zbyt mocny, ale lokalny! Powrót do hotelu już tramwajem. Wystarczy chodzenia na dziś 😀! Chyba przedłużymy pobyt. Trzeba jeszcze pochodzić😜😜😜. Kilometrowe rekordy💪💪💪.
Hendrick Avercamp
Poniżej: Pejzaż zimowy z łyżwiarzami, olej na desce, 1608, w zbiorach Rijskmuseum w Amsterdamie. Położył mnie na łopatki już pdczas pierwszej wizyty w Amsterdamie. Nadal to samo wrażenie i jeszcze dodatkowy bonus, ulubiony detal.
Browar Heinekena
Też trzeba. Warto!
Również
Również Vermeer, również Rijskmuseum. Również Amsterdam. Tak, również kocham. A jaki on różny od poprzedniego. Prawie na niego wlazłem. Ochrona pozwoliła😜😜😜. Ehhhh…
Obraz
Obraz, który kocham od kilkudziesięciu już lat. Tak samo bardzo, a może nawet jeszcze bardziej. Cudowna technika, klimat, kolory… Just Vermeer in Rijskmuseum. W Amsterdamie. Jeszcze będę o nim pisał. Z pociągu trudno. Wspaniałe.
Mamy To!!!
Prawie 90 km w 4 dni. Mamy to!!! Razem💙!!!
16 km
Dzisiaj tylko 16 km. Wspomagamy się autobusem. Cały dzień w cudownym Delft. Msza po holendersku😀. Finalnie lądujemy w naszym parku w Rijswijk😀. Rewelacyjny dzień!
O piwie
Tym razem wyjątkowo nie o piwie bezalkoholowym. Brukselski browar De Halve Maan odkryłem równo 10 lat temu podczas wizyty w Belgii. Zachwycił mnie wtedy niezwykle mineralny tripel’ek Straffe Hendrik. Mocny, ale z doskonale przykrytym alkoholem. Szukałem go w Polsce, ale klasyczne belgi wciąż się jeszcze u nas nie przyjęły. Powoli, zmienia się to dzięki sieci…