O piwie

Tym razem wyjątkowo nie o piwie bezalkoholowym.

Brukselski browar De Halve Maan odkryłem równo 10 lat temu podczas wizyty w Belgii. Zachwycił mnie wtedy niezwykle mineralny tripel’ek Straffe Hendrik. Mocny, ale z doskonale przykrytym alkoholem. Szukałem go w Polsce, ale klasyczne belgi wciąż się jeszcze u nas nie przyjęły. Powoli, zmienia się to dzięki sieci marketów Dino. Tak pojawiają się tam piwa belgijskie. Wciąż odstrasza cena. Piątka za buteleczkę 0,33 oczywiście nie zachęca. Dzisiaj, przypadkiem odkrywam kolejnego klasyka z browaru De Halve Maan. Brugse Zot. Jest to typowy blonde, jednak od znanych mi blondoow zupełnie inny. Bardziej lekki, z mniejszą masą i z niewiarygodną mineralnścią. Według mnie to jedno z najlepszych belgijskich piw. Niezwykle smaczne😀. Polecam!!! Zwłaszcza w sezonie urlopowym!!!

Dodaj komentarz