Tak, tak – to nie żaden absurd, ani prognoza. To realna ocena ostatnich działań podejmowanych przez burmistrza Lądka-Zdroju Romana Kaczmarczyka. W sumie nie powinno to nikogo zaskakiwać. Niektórzy twierdzą, że kampania wyborcza rozpoczyna się już w następny dzień po ogłoszeniu wyniku wyborów. Myślę, że nasz burmistrz wie o tym doskonale, dlatego postanowił pomalutku wdrożyć swój kampanijny plan. Czy to źle? Ależ absolutnie, że nie. Przecież wielu włodarzy przez cały okres kadencji prowadzi działania promujące swoje osoby, czyni to jednak bardzo różnymi metodami. Część broni się poprzez własne dokonania, wspierając się jedynie działaniami z zakresu PR wyznając starą jak świat zasadę, że „po owocach ich poznacie”. Tuż przed wyborami, w kolorowych folderach prezentuje swoje dokonania przedstawiając zmienioną gminną rzeczywistość. Po prostu norma. Część, mniej zdolnych, którzy nie za bardzo mają się czym pochwalić uznaje, że jedyną możliwą metodą jest „szum medialny” wsparty często działaniami czarnego PR. Kampania taka wymaga zaprzęgnięcia sztabu medialnego i wykorzystania wszelkich możliwych kanałów komunikacyjnych, ażeby uzyskać jak największą nośność. Działania tego rodzaju prowadzi się tym łatwiej, im większy strach przed negatywną oceną elektoratu. Sądzę, że nasz burmistrz, już od pewnego czasu używa instrumentów, które niekoniecznie uznać można za etyczne. Dzieje się tak z jednego prostego względu, po prawie dwóch latach zarządzania gminą, nie ma się czym wykazać. Za chwilę postaram się to udowodnić.
Pierwsze próby działań medialnych to relacja w Telewizji Sudeckiej z jednej z naszych lądeckich sesji. Trzeba przyznać, że jest ona bardzo tendencyjna, jednostronna i lekko manipulacyjna. Na sesji poświęconej m.in. sprawie przekształcenia ZBK, poznać można zdanie burmistrza, brakuje jednak opinii strony przeciwnej. W relacji z sesji pojawia się postać burmistrza, chociaż de facto nie był on obecny na sesji. Medialny avatar, czy wrzutka z sesji poprzednich? Ja również udzieliłem krótkiej wypowiedzi dla telewizji, ale niestety nie znalazłem się na wizji. Pamiętam, że uchwałę określiłem jako kontrowersyjną. To wystarczyło, żeby mnie wyciąć. Tak niewiele. Oczywiście ocena sytuacji „rebeliantów” w materiale jest jednoznaczna. Dobry burmistrz chcący reform i pozytywnych zmian i źli radni. Jakie to straszne.
Kolejne strzały z dużo grubszego kalibru to artykuły w lipcowym numerze naszego lokalnego informatora samorządowego „Debaty Lądeckie”. Tutaj, przy ocenie działań podejmowanych przez Radę Miejską (znowu sprawa ZBK) również zabrakło opinii samych zainteresowanych. Radnych po prostu nikt nie pytał o zdanie. Wystarczył materiał, który dziwnym trafem bezwzględnie ocenił tylko jedną ze stron. Oczywiście radnych i mnie jako przewodniczącego RM przedstawiono w jak najgorszym świetle. Dlaczego redakcja nie zapytała o nasze zdanie? Jak to dlaczego. Ponieważ wiedzą, że mielibyśmy wiele do powiedzenia i jeszcze, o zgrozo, bylibyśmy w stanie obronić nasze motywacje. To przecież piekielne zagrożenie. Periodyk samorządowy, który ma informować stał się areną felietonów pisanych tendencyjnie aż do bólu. W okresie wakacyjnym atakuje się najłatwiej.
Przechodzimy do clue dzisiejszego wpisu, czyli ostatniego wywiadu z Romanem Kaczmarczykiem, który w środę ukazał się w 31 numerze tygodnika „Euroregio Glacensis”. Temu tekstowi chciałbym poświęcić odrobinę więcej czasu. Artykuł opublikowany w poczytnym tygodniku regionalnym pt. ” Mam wizję na Lądek-Zdrój i ją realizuję ” jest tyleż straszny co zabawny. Straszny, ponieważ całkowicie obnaża słabe strony naszego włodarza, zabawny, iż niektóre rzeczy, o których mówi bardziej nadają się do pamiętnika nastolatka niż poważnego polityka? Właśnie czy polityka?

Wywiad, red. Joanna Żabska rozpoczyna od pytania o zrealizowane obietnice wyborcze na półmetku kadencji.
W odpowiedzi burmistrza zawarta została odkrywcza teza, że ” wymyślić coś to jedno, a zrealizować – to drugie”. Brawo! Po prawie dwóch latach kadencji nasz włodarz zdał sobie sprawę, że teoria to jedno, a praktyka to drugie. Dalej czytamy o braku doświadczenia i braku wiedzy o ograniczeniach, które wiążą się ze sprawowaniem tej funkcji w gminie uzdrowiskowej. Brawo! Przyznać się do ignorancji na łamach prasy to spora odwaga. Dalej rzecz o specyficznej „korelacji” z Radą Miejską i braku świadomości „po co tutaj przyszliśmy”. Co ciekawe burmistrz pisze o sobie, co w wywiadzie przyznaje bez skrępowania (cyt.:”Chyba nie wszyscy zrozumieliśmy, po co tutaj przyszliśmy – mówię o sobie, jak i też o radnych”). Przyznaje także, że jako burmistrz czuje się bardzo dobrze (dalsza część tekstu świadczyć powinna raczej o czymś zupełnie innym) oraz analizuje, jak się czuje w ratuszu jako „osoba”. Przy tym zdaniu, przyznam uczciwie, popłakałem się serdecznie. Serotonina wydziela się samoistnie. Dzięki wywiadowi uzyskałem potwierdzenie, że mamy do czynienia z osobą. Ja dodałbym jeszcze, że z osobą z krwi i kości.
W kolejnej odpowiedzi Roman Kaczmarczyk mówi o naszej gminie. Według niego Lądek jest na uboczu, ale dzięki jego obecności na Kongresie Uzdrowisk Polskich, gdzie stał się osobą rozpoznawalną (co jest chyba oczywiste) wszyscy wiedzą, że Lądek jest najstarszym uzdrowiskiem oraz jakie prezentuje walory. Oczywiście burmistrz chce z Lądka uczynić kurort, ale o tym wiemy już chyba wszyscy. Słowo kurort to słowo klucz tej kadencji, sylabizowany często KUR-ORT. Do dzieła panie burmistrzu. Jakie metody należy podjąć aby zrealizować tę misję czynienia z miasta Kur-Ortu?
Nic prostszego, należy zmienić herb. Tak, tak. Pan Kaczmarczyk mówi o tym w pierwszej kolejności. Dalej rzecz o ważnej współpracy z uzdrowiskiem. W wywiadzie czytamy, że przebiega ona modelowo. W jakich sferach i jakie są jej efekty? Tego na razie zabrakło. Są tylko plany – a to remontu muszli koncertowej, która do gminy nie należy, a to remontu Domu Zdrojowego, który również nie jest gminny. Reasumując, jakie są plony współpracy gminy z uzdrowiskiem, słychać echo. Nie twierdzę, że nie ma chęci realizacji wspomnianych działań. Uzdrowisko wykonało szereg ważnych ruchów, które miały zmierzać finalnie do ich inicjacji. Prezes Zbigniew Piotrowicz wywalczył w Urzędzie Marszałkowskim 1,5 mln na potencjalną inwestycję, rozpoczęto także prace wstępne do przekazania obiektu, na jednej z sesji prezentował nam również możliwości pozytywnych zmian. To niestety nie wystarczyło, gdyż „do tanga trzeba dwojga”. Dobra wola uzdrowiska nie wystarczy.
Rzecz niewiarygodnie ważna. Pan Burmistrz mówi, że lada moment dokonana zostanie zamiana terenów między uzdrowiskiem a gminą.Uzdrowisko otrzyma źródełko Chrobrego wraz z przylegającą zielenią, natomiast gmina muszlę koncertową wraz z terenem. A na jakim etapie są prace przy wycenie tych terenów? Przecież w poprzedniej kadencji, z tego co wiem, wartość terenów okazała się barierą, której nie przeskoczono. Póki co Rada Miejska nie jest informowana w tym temacie. To zresztą absolutna norma. Rada ma być odcięta od informacji. Im mniej wie, tym lepiej.
W kolejnym akapicie dowiadujemy się, że Roman Kaczmarczyk „jest po zarządzaniu” i obrał metodę „zarządzania przez cele,”. Główne cele, nasz Primus „dzieli na mniejsze i je realizuje”. Teraz kolejny cyt: „Z tych celów mamy już herb, wóz strażacki dla Trzebieszowic, siłownię zewnętrzną i nową stronę internetową”!!!!!!!!!! To nie są żarty, to WSZYSTKIE OSIĄGNIĘCIA NASZEGO BURMISTRZA po prawie dwóch latach kadencji. Ileż to pieniędzy ze źródeł zewnętrznych, jakaż poprawa infrastruktury gminnej, poprawa jej estetyki i zachęta dla inwestorów. Herb, samochód, siłownia i strona internetowa. Toż to popchnęło naszą gminę o lata świetlne do przodu. Kaczmarczyk chwali się także pięknymi parkami. Panie burmistrzu, parki remontował p. Burmistrz Kazimierz Szkudlarek, za którym jako jeden z „winowajców” pańskiego sukcesu (było ich kilkunastu, w tym oczywiście Pan), bijąc się w piersi, tęsknię bezgranicznie. Mówiąc poważnie, osiągnięć całkowicie brak, stąd też za chwilę przejdziemy do poszukiwania ofiar niemocy i działań z zakresu czarnego PR-u.
Lądek niewątpliwie ma problem z gospodarką wodno- kanalizacyjną. Wiele razy na blogu pisałem już o próbach przekształcenia ZBK, czy też wydzielenia wodociągów i publicznie mówiłem o powodach odrzucania tych projektów. Burmistrz pisze, że Rada Miejska blokuje projekty reform ZBK i staje okoniem przeciw jego światłym planom. Twierdzi, że nie wie dlaczego to robimy. Panie Burmistrzu, proszę zejść na ziemię. Słyszał pan o tym wielokrotnie. Czynimy tak, ponieważ proces przygotowania przekształcenia jest nieprofesjonalny. Przez ponad rok, Pan, który dysponuje sztabem urzędników, kierowników i prawników nie był w stanie przygotować bezwzględnie potrzebnej prognozy, analizy SWOT, czy jakichkolwiek danych szacunkowych. Przecież jest pan wybitnym specjalistą od zarządzania. Czy na studiach nie uczono Pana, co oznacza skrót SWOT? Przecież biegle włada pan j. angielskim.
Czy potrafił się Pan porozumieć z dyrektorem ZBK, z jego pracownikami i związkowcami? Ile razy zrywano z nimi rozmowy? Czy poinformuje Pan mieszkańców ile podrożeje woda? Czy wie Pan co to amortyzacja (nie mylić z rowerami MTB i automobilami)? Czy zna pan historię funkcjonowania spółek w naszej gminie? Czy widzi pan jakiekolwiek korzyści z pozostawienia zakładu budżetowego? Czy rozumie pan biedę ludzką i ma poczucie empatii, bo sympatii do własnej osoby panu nie brakuje. Czy wie pan do czego powołane są komisje merytoryczne i finalnie rozumie sens demokracji? Samorząd to żywy organizm. Ludzie to nie roboty, a reformy, nawet drastyczne, czasami są potrzebne, ale poprzedza je analiza. Tutaj zabrakło panu wiedzy.
Na koniec żale personalne, na łamach prasy, czyli przedszkole i szczyt nieprofesjonalizmu. Czarny PR. Dobry burmistrz i źli, występujący w duecie „Nowicki &Zawadzki”. Autorzy Pana kampanii wyborczej: szef sztabu oraz jej pełnomocnik. Czy nie zastanawia Pana fakt, dlaczego jesteśmy w opozycji? Ja poległem już po trzech miesiącach, kolega Jan wytrzymał jeszcze jakieś pół roku dłużej. Moja decyzja rezygnacji z funkcji przewodniczącego RM wiązała się z osobistym poczuciem porażki, Janka też wiele kosztowało wyjście z Pańskiej grupy. Szczęśliwie jest to już poza nami. Czujemy się mocni i pewni, ponieważ widzimy, że Pańska kadencja może przejść do historii. W jaki sposób? Czas pokaże. My nie chcemy być elementem Pańskiej historii.
W wywiadzie jest jeszcze rzecz o referendum, ale do niego odnosić się nie zamierzam, jak czyniłem to od samego początku. Mój stosunek do rewolucji na blogu określałem wielokrotnie. Akapit mnie nie dotyczy.
Na koniec pisze Pan , że ustawiamy się w kontrze do Pana i torpedujemy strategiczne pomysły. Nie Panie Burmistrzu, my ustawiamy się w kontrze do braku profesjonalizmu w działaniu. Stoimy bowiem na straży dobra mieszkańców. Gwarantuję Panu, że nas i Pana bezwzględnie z tego rozliczą wyborcy. Wolę stać się kandydatem niewybieralnym z poczuciem godności, niż człowiekiem, którego życie zdeterminowane jest przez konieczność dążenia do władzy.
P.S.
Wpis jest pewnie mocny. Owszem. Na sesjach rady, komisjach, spotkaniach możemy się spierać, wadzić i mocować. To odpowiednie miejsca. Są też profile FB, blogi i fora internetowe. Pranie brudów w prasie, zwłaszcza w znanym tygodniku funkcjonującym na rynku od kilkunastu lat, stawia jednak gminę w niezbyt dobrym świetle. Materiał prasowy trafia przecież w formie dokumentu życia społecznego do bibliotek, uczelni, czy muzeów regionalnych. Na lata. To Pan udzielił tego wywiadu. Dziecinada. Proszę przeczytać wywiad z p. Burmistrzem Dusznik-Zdroju, Piotrem Lewandowskim, który ukazał się tydzień wcześniej. Klasa. Dzisiaj, wywołany do tablicy, na moim prywatnym blogu, piszę mocno, ale w następnym numerze „Euroregio Glacensis” mam nadzieję wypowiedzieć się o pół tonu ciszej. Dla dobra gminy. Dyplomacja Panie Burmistrzu.
P.S..2
Czy już kiedyś przypadkiem nie pisałem, że król jest nagi?
Panie Tomaszu, zostałem wymieniony w tekście (i to w pozytywnym kontekście – dziękuję), ale czuję się w obowiązku sprostować i uzupełnić niektóre informacje. Ponieważ nie mam zwyczaju przypisywania sobie cudzych zasług, informuję, że główny wysiłek w zarezerwowaniu w budżecie województwa kwoty 1,5 miliona spoczywał na Wydziale Nadzoru Właścicielskiego UMWD i przewodniczącej Rady Nadzorczej. W kwestii wymiany działek trzeba było sporządzić nowe operaty. Są one gotowe, a ja składam na najbliższe posiedzenie Rady Nadzorczej wniosek do RN o wydanie pozytywnej opinii oraz do WZA o wyrażenie zgody na tę operację. Czekamy jeszcze na opinię Izby Skarbowej w sprawach podatkowych. O opinie wystąpił burmistrz. Pod koniec września po naszej stronie wszystko powinno być gotowe do podpisania aktu notarialnego. Procedurę mamy przećwiczoną ponieważ kilku takich zamian dokonaliśmy w Długopolu z pożytkiem dla Spółki i Gminy Bystrzyca Kłodzka.
Zbigniew Piotrowicz
PolubieniePolubienie
Dziękuję serdecznie za komentarz. Idealnie uzupełnia on nasz stan wiedzy. Jako radni pozostajemy do dyspozycji. Pozdrawiam serdecznie.
PolubieniePolubienie