Byłem dzisiaj w Skrzynce. Z ogromną przyjemnością. Oczywiście w naszej gminnej wsi Skrzynka. Zawsze, kiedy tutaj jestem czuję dziwną, aczkolwiek wytłumaczalną, więź ze skalnym Podhalem i zakopiańską Harendą. Dlaczego? To przez osobę wyjątkowego Artysty – Henryka Worcella, autora „szołmeńskich” „Zaklętych rewirów”, autora legendę. Starsi mieszkańcy jeszcze go tutaj z pewnością pamiętają. Co to były za czasy. Działo się, oj działo…Dzisiaj jednak, nie o dawnych ekscesach związanych z pisarzem. Dziś, na początku o dziwnej możliwości translokacji, która powoduje, że będąc w Skrzynce czuję się częściowo jakbym odwiedzał kochaną Kasprowiczowską Harendę. Relacja prosta. Akcja przyczynowo- skutkowa. Jak po sznurku.
Na Harendzie zasiadali swojego czasu i Witkac i mega-Choromański goszczeni przez Jana Kasprowicza i jego żonę Marusię. Gościł także Worcell. Nie raz jeden. Harenda- miejsce czakram, jakich wiele w Zakopanem. Te wille, ten klimat i ta artystyczna aura… Worcella, koleje losu rzuciły do naszej gminy. Żył i pracował tutaj, nieopodal Lądka, wtedy u siebie, chociaż myślał różnie. Z moim nieżyjącym już przyjacielem, kłodzkim fotografikiem Tadziem Jażdżewskim kosztował także wódeczkę w hotelach. Znam to z jego opowiadań. Żałuję, że ich nie spisałem. Kto wtedy o tym myślał…Worcella już nie ma, Tadzia również. Artyści… Świat jest mały, dla nich zdecydowanie za mały.
Wjeżdżając do Skrzynki czuję zawsze te wszystkie dziwne związki. Myślę o Witkacu, który lazł z Antałówki „z buta” na Harendę po intelektualną dyskusję i może „coś mocniejszego”. Widzę nasiadówki do późnych godzin w twórczym klimacie. Widzę także Worcella pracującego na naszym terenie i pewnie też, czasami, nie wylewającego za kołnierz. Na Podhale tak daleko, a tak blisko…teleportacja skojarzeniowa.
W Skrzynce gościłem dzisiaj na zaproszenie strażaków. Brałem udział w walnym zebraniu sprawozdawczo- wyborczym. Dzięki uprzejmości p. prezesa Wiesława Urbana i jego przemiłej żony, czułem się jak u siebie. Żałuję, że szalejące grypowirusy pokrzyżowały mi i Martusi plan uczestnictwa w hucznej zapewne zabawie. Może przez chwilę poczułbym się jak Worcell. Nic to, może następnym razem. Panu Wiesławowi gratuluję wyboru na kolejną kadencję, a na żurek na pewno jeszcze wrócę. Po zapachu:-)
OSP rządzą! To stowarzyszenia organizują życie na wsiach, to one są czynnikiem prospołecznym. Stowarzyszenia to zawsze ludzie, którzy pomimo wielu obowiązków znajdują czas na tworzenie więzi, na integrację, na wspieranie innych, po prostu – na realizację misji. Podobnie jak artyści, bez względu na to gdzie teraz są:-)
Panie i Panowie. Druhny i Druhowie. Życzymy miłej zabawy:-)