Mija samorządowy rok

Właśnie mija samorządowy rok mojej publicznej działalności w Lądku-Zdroju. Po tak krótkim czasie, doświadczeń mam aż nadto. Czy był to dla mojego miasta dobry rok? Myślę, że odpowiedź na to pytanie nie należy do najłatwiejszych. 12 miesięcy to niewiele, aby móc rozliczać efekty planowanych jako długofalowe działań, czy oceniać zaawansowanie stopnia ich realizacji, jednak wystarczająco dużo, aby pokusić się o ocenę przyjętych przez władze gminy priorytetów. Oceniając profesjonalnie wszystkie główne sfery życia samorządu, należy zawsze dobrać pewnego rodzaju kryteria, które stanowiłyby probierz jego efektywności. Ja, biorąc pod uwagę osobisty charakter mojego wpisu, chciałbym oprzeć się jedynie na moich SUBIEKTYWNYCH spostrzeżeniach, nawiązując delikatnie do podstawowych elementów zarządzania w samorządzie.

Nasz system prawny gwarantuje wybór włodarza miasta w wyborach bezpośrednich. Mandat zdobyty przez osobę aspirującą do tego zacnego stanowiska jest wyjątkowo mocny. Znajduje to odzwierciedlenie w szeregu praw, które pozwalają mu, w wielu przypadkach, jednoosobowo wpływać na wybór ścieżki rozwoju gminy. Moc płynąca z prawa zarządzania jest tutaj czynnikiem, który pozwala realizować szereg zmian, czy tez reform, które wynikają z diagnozy tworzonej na poziomie władz samorządowych. Szanując prerogatywy przypisane przez ustawodawcę Burmistrzowi, nie możemy zapominać o niezbędnej dla funkcjonowania gminy roli organu stanowiącego, czyli Rady Miejskiej. Miarą sprawności działania gminy winna być symbioza w funkcjonowaniu elementu wykonawczego z elementem stanowiącym. Mamy więc kryterium pierwsze – symbioza w łonie władzy. Na przestrzeni ostatniego roku można by o tej współpracy powiedzieć bardzo wiele. Ja zobrazuję ją ciągiem skutków, które w doskonały sposób udokumentują relację pomiędzy Burmistrzem i Radą Miejską. Lecimy: rezygnacja Przewodniczącego RM (moi) już po trzech miesiącach funkcjonowania Rady. STOP. Brak udziału Burmistrza w wielu posiedzeniach komisji statutowych gminy. STOP. Polaryzacja wewnątrz Rady wynikająca z animozji na linii Burmistrz-poszczególni radni. STOP. Brak profesjonalnej komunikacji na linii Włodarz – Rada Miejska. STOP. Komunikacja oparta na emocjach. STOP. Traktowanie radnych jako elementu zbędnego i hamulcowego dla wspaniałych planów władzy, którego wyraz można zaobserwować poprzez specyficzny rodzaj okazywania szacunku – pokrzykiwanie na radnych, opuszczanie posiedzenia komisji z efektownym trzaskaniem drzwiami. STOP. Brak uwzględnienia Przewodniczącego Komisji ds. Gospodarczych w tworzeniu projektu budżetu. STOP. W tej materii chyba wystarczy.

Teraz pora na human resources albo zarządzanie kadrami. Tutaj działo się bardzo wiele. Mechanizm zarządzania w tej dziedzinie moglibyśmy porównać, wykorzystując prawa fizyki, do działania siły odśrodkowej. Mając oczywiście na uwadze zdecydowane, czasem konieczne prawo Burmistrza do dokonywania zmian jeśli chodzi o kadry, tylko odnotowuję: Łukasz Waluś, były wiceburmistrz, dwukrotnie dotknięty siłą odśrodkową, najpierw jako „wice”, później jako urzędnik. Stanowisko wiceburmistrza to w naszej gminie wyjątkowo gorący stołek, ponieważ po Łukaszu, a później pani Marcie Pogorzelskiej, przyszła kolejna zmiana w osobie p. Grzegorza Szczygła, który piastuje te funkcję aktualnie. Kolejne ważne dla gminy stanowisko, czyli jej skarbnik. Zmiana została dokonana dosyć szybko, bo już w miesiącu lutym. O okolicznościach odwołania skarbnika nie mam ochoty pisać, ponieważ przypominały metody stosowane w krajach o średnio ugruntowanej demokracji. Kolejna osoba – dyrektor Centrum Kultury i Rekreacji , p. Sebastian Łukasiewicz, także „odtrącany” dwukrotnie. Pierwszy raz sam, z własnej nieprzymuszonej woli (a to ci żart) zrezygnował z ważnego, intratnego kontraktu w CKiR, potem, również z własnej nieprzymuszonej woli (no to wesoło), zmienił pracę. Myślę, że o okolicznościach i pracy w urzędzie i „rezygnacji” p. Sebastian mógłby nam barwnie opowiadać. To chyba nie koniec, ponieważ lada moment będziemy mogli zaobserwować exodus kolejnej osoby, chyba lekko zmęczonej współpracą. To już na dniach. Nie dziwię się temu wcale. Aaaa, na koniec nie mogłem pominąć p. Karoliny Wołoszyn-Cymbalista – specjalistki od środków zewnętrznych, która w oparciu o umowę o pracę była u nas prawie przez cztery miesiące. Pani Karolinie, gratuluję dynamicznej pracy i awansu na wiceburmistrza miasta Duszniki-Zdrój. Jej awans, na ostatniej sesji RM został przedstawiony jako sukces gminny. Dla p. Karoliny to, owszem, awans, dla gminy…cóż… Kto będzie teraz pisał wnioski? Pozbywać się świetnych pracowników to nasza specjalność. Kadrowych rotacji w praktycznie nieistniejącym Biurze Rady Miejskiej, czy zapewnienia obsługi prawnej radnym, nawet nie chcę komentować.

Relacja mieszkaniec – burmistrz. Nie mnie to oceniać. Fama est, że zdania bywają skrajne. Ja we wtorek, jako mieszkaniec, jeszcze gabinetu nie odwiedzałem, więc nie wiem.

Dział inwestycje. Bez komentarza. „Koń jaki jest każdy widzi”. Inwestycje, które spadły z kalendarza można prześledzić w uchwałach dot. zmian w budżecie. Jest tego trochę.

W działaniach mających na celu zmianę struktury gminnych instytucji, należy wymienić próbę utworzenia spółki wodociągowej. Z czym to się je? Tego jeszcze nie wie nikt.

Praca za obniżoną stawkę p. Burmistrza. Cóż za poświęcenie. Do czasu. Na ostatniej sesji została podjęta nieudana próba podniesienia pensji p. Burmistrza.

Z udanych realizacji, mamy kilka drobiazgów w infrastrukturze drogowej, zakup wozu strażackiego (komendant OSP w Trzebieszowicach-Łukasz Wrona – chapeau bas), zmianę herbu (uaaaaa) i uwaga… BUDŻET OBYWATELSKI projekt naszego klubu radnych „Porozumienie”(z którym radni p. Burmistrza podjęli heroiczną walkę na sesji – na szczęście mało skuteczną).

Dochody majątkowe gminy…bez komentarza, w sprawozdaniu za pół roku widać wszystko jak na dłoni.

Kredyty? Nie bierzemy. Przyszłoroczny budżet już wisi w sieci. Czytajmy!

Chciałbym pisać dalej, ale się zmęczyłem. Jest późne piątkowe popołudnie, więc nie chcę się dołować. W końcu zaczyna się weekend.

Jaki będzie przyszły rok? Ja złudzeń nie mam. Ocena tego roku to moje prawo i obowiązek. Sam w sporym stopniu brałem udział w warzeniu tego piwa. Myślałem, że honorowe ustąpienie z funkcji Przewodniczącego RM wystarczy. Widzę, że nie wystarczyło. Teraz muszę to piwo pić, a smaczne niestety nie jest. Sadzę, że już po pierwszym roku tejże kadencji, zostanie ona zapamiętana. Wierzę, że z czasem, damy radę. Sam będę robił wszystko, aby pracując w Radzie wpływać na rozwój gminy. Tylko w Radzie, ponieważ współpraca z burmistrzem jest niemożliwa. Chyba, że przestanie traktować nas jak dzieci. Szacunek nam, radnym okazał ostatnio wypadając z hukiem (trzasku drzwi dosłownie) z komisji ds. społecznych. Poczułem się jak w szkole podstawowej. Fochy, dąsy…, a ja jako osoba publiczna i jako zwykły mieszkaniec na takie zachowanie już sobie nie pozwolę. Ludzie wymagają szacunku, bezwzględnie. Ja również!

IMG_5736Można jeszcze długo tworzyć zasłony dymne, przybierać maski, straszyć i próbować dyskredytować, tylko tutaj się nikt nie boi. Nie ma się kogo bać, bo już wszyscy wiemy, że król jest nagi, a dwór już dawno uciekł. Żałuję, że nie widziałem tego wcześniej. Niestety władza psuje, jednak w systemie demokratycznym, nigdy nie pozostaje absolutna. Lądek to miasto, które, niestety, wciąż, czeka na lepsze zmiany! Miejmy nadzieję, że się doczeka. Bez względu na to, kto będzie rządził.

 

Jeden komentarz Dodaj własny

  1. Marcin's awatar Marcin pisze:

    Brawo Tomasz!

    Polubienie

Dodaj komentarz