Prace Alexa – Aleksandra Zielińskiego, pierwszy raz miałem okazję oglądać na wystawie w Domku Romańskim we Wrocławiu, latem bieżącego roku. Udany wernisaż, mnóstwo ludzi, żywa dyskusja. Zabrakło artysty…Po otwarciu wystawy, wspólnie z ojcem Alexa, Waldkiem Zielińskim, ustaliliśmy, że wystawę trzeba pokazać w Bystrzycy Kłodzkiej. Koniecznie.
Wszystkie prace, opublikowane także w katalogu wystawy, obejrzałem dokładnie. Już we Wrocławiu zapoznałem się z nimi, a po aranżacji w naszym Muzeum, oswoiłem je.
Co myślę? Parce, wszystkie fotografie, trudno nazwać inaczej, niż buntem permanentnym. Wszędzie, w każdym skrawku, każdej fotografii zakodowana została głęboka niezgoda na otaczającą artystę rzeczywistość. Rzeczywistość, która uwiera, która nęka, która przeradza się w świadomość niemożliwą do udźwignięcia. Artysta chwytając skrawki rzeczywistości, sam staje się błoną światłoczułą, osiąga stan nad-empatyczny, stan bolesnego podjęcia próby mimesis.
Patrząc na pracę młodego artysty, warto zapytać, czy jest to możliwe? Czy możliwe jest fizyczne, albo może organiczne wręcz przejęcie przez człowieka roli narzędzia reporterskiego? Widzę, że tak… tylko jakim kosztem…
Wrażliwość, a nawet nadwrażliwość to dar, trzeba jednak pamiętać, że w niektórych przypadkach potrafi stać się przekleństwem. Ktoś kto widzi więcej, wie więcej, a więc cierpi więcej. Paleta emocji w pakiecie.
Prace reportażowe, a także prace koncepcyjne to dialog z rzeczywistością. Dialog specyficzny, ponieważ komunikowany krzykiem, skandowany konsekwentnie, ale co dziwne niewiarygodnie barwnie. Fotografie są bardzo inteligentne, przywołują liczne skojarzenia, zachęcają wprost do interakcji. Ja próbę dialogu z artystą chętnie podjąłem.
O pracach Alexa można mówić wiele, prowokują do nadinterpretacji, do szukania drugiego dna, do tworzenia kolejnych bytów wysublimowanej krytyki. Wszystko to zbędne. Komunikat skierowany do nas, wbrew pozorom, jest prosty. To jest rzeczywistość! Patrzcie, macie tutaj całą gamę wrażeń i tych dobrych, pozytywnych, i tych złych – wszystkich wpisanych w życie ludzkie. To, co was otacza, filtrowane jest przez wasze osobnicze emocje, dla każdego więc przybierać może różne kształty, nie bez światło-cienia.

Alex pisał, że życie może być równią pochyłą, gdzie napotykane dno wcale nie jest tym ostatnim. Racja, takie jest życie, nie jest jednak z pewnością jedynie takie. To także widać w jego pracach. On niestety zdecydował się rzucić wszystko na szalę. Czy przegrał?
Aleksander Zieliński nie będzie gościem honorowym na finisażu wystawy w Muzeum Filumenistycznym 18 IX 2015. Zmarł ponad dwa lata temu. Niech jego prace będą substytutem jego obecności.
