2 tygodnie

dnia

2 tygodnie letniej kanikuły. Głusza bieszczadzka. Czy nadal taka głucha, jak niegdyś? Nie taka aż. Myczkowce…ciche, leniwe, upalne. Gazetowe mnóstwo. Filmy skandynawskie. Sanok przepiękny. Beksiński maksymalny, maior. Co tam się technicznie dzieje. Co tam się dzieje emocjonalnie. Co tam się dzieje ideowo. Miasta na wschodzie jak slow food. Lwów – inny niż ostatnio. Jakby stracił nadzieję. Pomimo, iż upalnie, nie deszczowo jak niegdyś, to jednak bez-nadziei. W twarzach zakodowano wszystko:smutek, żal, izolację, brak perspektyw. Piękno wszędzie. Kraków – genialne wystawy w Kamienicy Szołayskich. Kolekcja Jasieńskiego i jej aranżacja kładzie na kolana. W etno-rytmach gra Kapela ze Wsi Warszawa. Co za moc! Finał Wimbledonu – czapki z głów. Stara Zajezdnia, kawa u Singera, FSSP. Warto.Już tęsknimy.

Dodaj komentarz