Ostatnio znowu towarzyszy mi twórczość genialnego Karola Szymanowskiego. Pomimo wielu działań popularyzatorskich prowadzonych w naszym kraju od dziesięcioleci, nadal uważam, iż nie jest to postać doceniana współcześnie adekwatnie do skali talentu.
W tytule celowo postawiłem znak równości pomiędzy Mistrzem a naszą wybitną skrzypaczką Kają Danczowską, gdyż uważam (i mógłbym to na życzenie, bez problemu udowodnić), iż jest to najwybitniejsza interpretatorka muzyki Karola z Atmy. Delektuję sie nagraniami Mitów, które artystka popełniła wspólnie z Krystianem Zimermanem oraz opus magnum Szymanowskiego, czyli I Koncertem na skrzypce i orkiestrę. Widzę, że profesorska praca Eugenii Umińskiej odcisnęła w talencie Danczowskiej trwałe, błogosławione piętno, które słyszę w każdym pociągięciu smyczka. Przenikliwie i surrealistycznie, baśniowo i oczywiście przenikliwie po polsku. To dla mnie największe komplementy. Skóra działa jak sensor. Mam to!
P.S.
Dla porządku muszę dorzucić jeszcze kilka osób, które wyróżnieniem Kai Danczowskiej mogłyby się poczuć delikatnie dotknięte😀. Oto One: Wanda Wiłkomirska. Piotr Pławner i Thomas Zehetmair. Wszystko głęboko subiektywne. Oczywiście!
