Tylko czekać, jak z energią skoczą sobie do oczu. Chwila refleksji to tylko czas na opracowanie doraźnych strategii, szukanie ścieżek, przewidywanie kroków „drugiej strony”. Hipokryzja w czystej postaci. Czy jest w tym wszystkim szczerość, prawda, empatia? Z pewnością, ale tradycyjnie zostanie zdominowana przez głupich drapieżców, którzy lada moment stworzą potrzebną i jedyną w ich mniemaniu narrację (narracje muszą być oczywiście w liczbie mnogiej, stojące na dwóch przeciwstawnych biegunach, ba, nawet leżące w okopach), którą zapewne ochoczo podchwyci część (niestety spora) radosnej gawiedzi. Jak w średniowieczu… Gdzież tam w średniowieczu… już dużo, dużo wcześniej. Chleba i igrzysk! Bez względu na wszystko. Schemat, który powtarzał się w naszej historii nieprzerwanie, osiągając swoiste apogeum w okresie międzywojnia. Czego nam jeszcze potrzeba. No czego?
Patrzac na tę, jakże stabloidyzowaną scenę medialno-polityczną, chcę znowu mentalnie emigrować. To mnie po prostu przerasta…Dramat…
