Pluralizm/Razem możemy więcej

dnia

Dobiega końca kampania wyborcza w II turze elekcji samorządowej w Lądku-Zdroju. Jesteśmy już po debacie obu kandydatów, mamy również za sobą akcje w przestrzeni publicznej i mediach społecznościowych. Zgodnie z moimi przewidywaniami sprzed kilku tygodni, Kazimierz Szkudlarek wykorzystał swój handicap, którym dysponował na starcie i dostał się do II tury. Czarnym koniem I tury okazała się, co nie było zaskoczeniem, Dorota Łakucewicz, jednak jej wynik nie wystarczył aby promować ją jako pretendentkę do walki o zdetronizowanie obecnego burmistrza w II turze wyborów. Przypuszczalnie, w obozie obecnie urzędującego włodarza – Romana Kaczmarczyka tuż po wynikach z 21 X zapanowała konsternacja. Gmina Lądek należy do jednej z niewielu w naszym powiecie, gdzie obecny włodarz nie przekroczył 50% już w I turze. Dlaczego? Jest to ewidentnie oczywiste – należy bowiem do kandydatów ogromnie kontrowersyjnych, których styl zarządzania spowodował, że w lokalnym środowisku nastąpiła ogromna polaryzacja. Polaryzacja ta widoczna jest podczas II tury wyborów. Była zauważalna również podczas debaty i  jest widoczna w cyberprzestrzeni.

Czy polaryzacja społeczna jest zła? Ależ oczywiście, że nie. Jest zjawiskiem naturalnym, które w doskonały sposób realizuje się w demokracjach dojrzałych, jak chociażby Wielka Brytania, czy USA. Nie jest to nic nadzwyczajnego. Polaryzacja jest naturalnym wynikiem funkcjonującej demokracji, a co za tym idzie efektem zdrowego pluralizmu. W różnych społecznościach proporcje ilościowe poszczególnych grup podzielonych obywateli wyglądają bardzo różnie. W Lądku-Zdroju społeczeństwo podzieliło się według moich obserwacji prawie równo na pół, co lada moment przełoży się najpewniej na bardzo równy wynik wyborów kandydatów walczących o fotel burmistrza miasta.

Pluralizm jest elementem demokracji, który cenię sobie bardzo. Jednocześnie definiuję pluralizm (za Georgem Weiglem) jako „opartą na prawdzie rozmowę między ludźmi o różnych punktach widzenia , w której wszystkie strony dążą do dobra wspólnego”. W kontekście wyboru, przed którym staniemy lada  dzień, niezwykle ważne pozostaje pytanie, który z kandydatów będzie w stanie realizować w praktyce założenia społecznego pluralizmu, które przełożą się jak najefektywniej na dobro wspólne. Który z nich będzie głęboko wsłuchiwał się w głos społeczny, realizując jego postulaty. Wydarzenia, w których  uczestniczyłem aktywnie na przestrzeni ostatnich czterech lat nie pozostawiają mi jakichkolwiek złudzeń. Jestem przekonany, że zdecydowanie lepszym kandydatem będzie Kazimierz Szkudlarek. Ostatnie dni kampanii udowadniają to zdecydowanie.

Kazimierz Szkudlarek dokonał rzeczy, która zdarza się w wyborach samorządowych bardzo rzadko. W krótkim czasie skupił wokół swojej wizji zarządzania miastem swoich dawnych kontrkandydatów z I tury wyborów. Wszyscy razem: Dorota Łakucewicz, Zbigniew Łukasiewicz, Dariusz Wędziński i oczywiście sam Szkudlarek zaproponowali nowe pomysły, które jak deklarują, są już ich wspólnym programem. Porozumienie to daje nadzieję, że w przypadku wygranej Kazimierza Szkudlarka będzie realizowany program, który usatysfakcjonuje znaczną część wyborców, która wzięła udział w I turze wyborów, co przy całkiem przyzwoitej frekwencji, jest elementem bardzo znaczącym. Porozumienie kandydatów nie jest niczym innym, jak realizowaniem właśnie założeń pluralizmu, który w jednym ze swoich ostatnich wykładów przedstawił wybitny teolog George Weigel. Próba szukania porozumienia, wypracowywanie wspólnych rozwiązań, wsłuchiwanie się w głos innych, także pokonanych, jest wspaniałym przykładem udowadniającym, że każdy nawet najmniejszy element społecznej układanki, nawet w zmieniających się okolicznościach, pozostaje ciągle niezbędnym naczyniem w systemie naczyń połączonych . Jego funkcja, czasami nawet najmniejsza, może się okazać istotna, a czasem konieczna do skutecznego działania.

Kampanii prowadzonej przez kandydatów i ich środowiska w II turze przyglądałem się ze sporym zaciekawieniem. W niedzielę nie będę miał żadnego problemu z oddaniem głosu. Zdecydowanie bardziej podoba mi się pluralizm, który pomimo różnic potrafi łączyć – reprezentowany przez środowisko Szkudlarka, niż egotyczne skupienie na swojej własnej, jedynej i niepodważalnej wizji jaką reprezentuje obecny burmistrz. W niedzielę zagłosuję na Kazimierza Szkudlarka i jego rozsądną, kompleksową wizję rozwoju naszej gminy. Wizję, w której jest miejsce na głos wyborców, którzy w I turze zaufali jego kontrkandydatom – Dorocie Łakucewicz, Zbyszkowi Łukasiewiczowi i Dariuszowi Wędzińskiemu.  Te osoby i ich programy także stanowią teraz ważny element wspólnej wizji rozwoju Lądka-Zdroju! Zagłosuję na kandydata, który łączy ludzi. Razem możemy więcej. Zagłosuję na Kazimierza Szkudlarka!

razem możemy więcej

Dodaj komentarz