Obchody 50-lecia Muzeum Papiernictwa powoli dobiegają końca. Dzisiejsza uroczysta Konferencja stanowiła zwieńczenie całorocznych działań, przygotowanych przez dusznickich muzealników, które skoncentrowały się wokół okrągłego jubileuszu instytucji. Dla mnie, personalnie, dzisiejszy dzień jest wyjątkowym powodem do dumy. Moja żona, w uznaniu za pracę na polu muzealnictwa i kultury została odznaczona przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego odznaką honorową „Zasłużony dla Kultury Polskiej”. Oddanie i praca w weekendy, przynoszenie zadań do domu i zdecydowany pracoholizm przyniosły wspaniały efekt. W ten symboliczny sposób doceniono kilkunastoletnią pracę na rzecz Muzeum i całej kultury polskiej. W roku obchodów 100 – lecia Odzyskania Niepodległości nagroda cieszy jeszcze bardziej. Gratuluję Kochanie!!!
Dodam, że w imieniu Ministra, nagrodę wręczył Wicewojewoda Dolnośląski, Kamil Zieliński.
Kolejnym powodem do zadowolenia był bonusowy koncert wybitnego polskiego pianisty, prof. Piotra Palecznego. Dyrektor artystyczny Międzynarodowego Festiwalu im. Fryderyka Chopina koncertuje niezwykle rzadko, a w Dusznikach nie słyszano go już wiele lat. W repertuarze Chopinowskim usłyszeliśmy aż trzy Scherza (h-moll, b-moll i cis-moll), dwa efektowne Polonezy (A-dur i As-dur), Preludium Des-dur i Nokturn fis-moll. Na bis, w hołdzie dla zmarłego kilka miesięcy temu Andrzeja Merkura (Prezesa Fundacji), pianista wykonał przepiękny Nokturn cis-moll.
Wstęp na koncert nie był biletowany, także należy podziwiać artystę, gdyż nie grał w komfortowych warunkach. Efekty specjalne w postaci: braw w trakcie utworu, konkurencji melodyjek ze smartfonów, opuszczania sali wspomaganego niepożądanym dźwiękowym rozmachem oraz wszelakie odgłosy powodowane początkiem sezonu grypowego z pewnością nie tworzyły klimatu do grania Preludiów i Nokturnów. Cóż, z drugiej strony nie każdy może pozwolić sobie na bilet na koncert muzyki poważnej; organizatorzy zadbali, by w tym wyjątkowym dniu kultura była dostępna.
Co ciekawe, profesor zdecydował się grać na ciekawym egzemplarzu Steinwaya, który do łatwych instrumentów nie należał (podobno przybył specjalnie z Warszawy). Z pewnością nie była to intuicyjna, samorozpędzająca się Yamaha, czy Kawai typu generation next. Pomimo tego, pianista, wkładając sporo energii, osiągał bardzo ciekawe efekty muzyczne, które w połączeniu z indywidualną, niezwykle osobistą interpretacją utworów Chopina, dały efekt arcyciekawy. Dzięki temu, na pewno zapamiętam ten recital… Panie Profesorze, brawo! Było ciekawie, wzruszająco, po prostu profesjonalnie! Do tego głębia dźwięku i barwa instrumentu. Zdecydowanie na plus!
P.S.
Do tego, to niezwykłe urocze miejsce… jesienne Duszniki, równie piękne jak nasz Lądek :-).