W parku…

dnia

…przed finałem. Celowo. W końcu odsłuch z parku😀😀😀. Dobrze słychać, ale kiepsko Pan Eric interpretuje o yeye. Nawet pogoda siadła. No cóż…nigdy nie był naszym faworytem. Jakiż fortepianowy dramat. Taką sonatę, tak z buta…Na szczęście, w parku przyjemnie😀. Pan U. we wtorek, grał równie źle🎹 😀😀😀, tyle że Liszta…

P.S.

Na szczęście w parku, na ławce wypada komentować 🎹🔈🔉🔊, we wtorek nie wypadało oceniać kuglarstwa. Zbyt blisko fortepianu🎼🎵🎶.

A pogoda jak z 3. części Sonaty🌥.

CU at 8 p.m…

Dodaj komentarz