Śledzę wszystkie robaczkowe ruchy przedwyborcze. Oczywiście o oficjalnej kampanii nie może być jeszcze mowy, ale działania hybrydowe ruszyły już na dobre. Stanowi to oczywiście pożywkę dla lokalnych mediów i wszelkiej maści trolli internetowych. Biorąc pod uwagę aktywność, jednych i drugich, należy sądzić, że w wielu miejscach na ziemi kłodzkiej będzie bardzo gorąco. Pomówienia, fake newsy i wyzwiska stają się na portalach internetowych czymś naturalnym. Myślę, że w wielu przypadkach może to mieć nawet konsekwencje prawne. Tak jest chociażby w Kłodzku. W innych miejscach, na razie mówi się pół tonu ciszej, co wcale nie oznacza,że jest cicho. Lewin, Międzylesie, Duszniki, Bystrzyca, Polanica, Kudowa i oczywiście Lądek. Tutaj również działania rozpoczęły się na dobre. Mamy więc obecnych włodarzy, mamy pretendentów, którzy wcześniejszą działalnością publiczną zapracowali na swoją rozpoznawalność oraz potencjalnych kandydatów aspirujących, którzy dotychczas nie zdradzali swoich ambicji samorządowych. Oczywiście pierwsi i drudzy moją swojego rodzaju handicap, w postaci sporej rozpoznawalności, nie muszą więc w pierwszej fazie działań hybrydowych tłuc do głów wyborców poprawnej wymowy swoich nazwisk. Muszą jednak pracować nad właściwymi skojarzeniami mieszkańców. Nie zawsze spora rozpoznawalność to wysoki wynik wyborczy. Trzecia z grup, freshmeni, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę samorządową, jeśli chcą skutecznie powalczyć o dobry wynik, powinni już zaznaczać swoje istnienie. Powinni głośno komunikować jak oceniają lokalną rzeczywistość, jeszcze przedwyborczą, a także zajmować jak najlepsze pozycje startowe. O wytężonej pracy pro publico bono pisać nie wypada. To oczywistość. Co dziwne, póki co freshmenów w przestrzeni publicznej – a myślę o całej ziemi kłodzkiej – jak na lekarstwo. Nie oznacza to wcale, że ich nie będzie, ale trzeba zauważyć, iż zaspali z działaniami, które pozwoliłyby w wyborczym wyścigu na lepszy start. Tymczasem w większości miast, możemy już mówić o falstarcie. To dziwne; być może postawią na mocne wejście w przededniu kampanii. To może nie wystarczyć, tym bardziej, że doświadczeni politycy lokalni korzystają praktycznie ze wszystkich dostępnych kanałów komunikacji i sztabu ludzi, którzy często od lat dbają o ich pozytywny wizerunek. Czas pokaże jak popłynie nurt wyborczego potoku. Już z utęsknieniem czekam na hasła wyborcze. To zazwyczaj prawdziwa językowa uczta. Sam pamiętam nawet jedno dosyć przydługie hasło, które zadziałało w kampanii wyborczej w 2014 roku, jednak nijak nie przystaje do powyborczej rzeczywistości. Tak niestety często bywa. Powyborcza rzeczywistość trwa aż 4 lata:-). A będzie dłuuuuużeeeej…
Zaraz, zaraz…jak to hasło leciało? Mam:
„Lądek-Zdrój jest naprawdę piękny. Wykorzystajmy to. Teraz!”
Słowo „Teraz” w haśle, było mojego autorstwa. Jak się okazało, „Teraz” wymyślone „Nad wyraz”… Niestety…
Na ziemi kłodzkiej będzie ciekawie. W wielu miejscach. Przedbiegi już się zaczęły. Podchody także:-).
