Z FB, znikam…

dnia

Nareszcie. W końcu dojrzałem do tego, aby zakończyć „współpracę”z fejsbookiem. Wielokrotnie ograniczałem moją aktywność w tym właśnie medium społecznościowym i oczywiście ile razy ograniczałem, tyle razy z impetem wracałem do tego, co by nie mówić, uzależnienia. Ostatnio kolejny raz postanowiłem wylogować się, chociażby na kilka tygodni. Nie dało się. Mesendżery, przypominajki, ataki ze strony pecetów, tabletów i zwłaszcza telefonów komórkowych, nawet podczas kilkudniowego urlopu, nie dawały spokoju. Fejsbook nie uzależnia, ta machina w porażający sposób osacza i ogranicza wolność osobistą. Chociaż, jak widać do pewnego tylko stopnia. Dzisiaj z dziką satysfakcją przeczytałem komunikat na moim smartfonie, że zostałem wylogowany z „mojego” mesendżera. Nareszcie! Czy będę tęsknił? Fejsbooku, nie sądzę;-))))))). Bye, bye!

P.S.

Ja chyba nie potrzebuję alternatywnej rzeczywistości. Odpowiada mi ta w pakiecie podstawowo-doczesnym. Prawdziwi  znajomi oczywiście wiedzą gdzie mnie znaleźć! CU!

Dodaj komentarz