Wojciech Weiss namalował Maki w latach 1902-1903. Jest to jeden z najbardziej magnetycznych obrazów, jaki widziałem w swoim życiu. Myślę, że nasz polski artysta może śmiało swoim talentem malarskim, ale przede wszystkim umiejętnością kreowania oryginalnej atmosfery, konkurować z najlepszymi przedstawicielami tego okresu w sztuce europejskiej. W Galerii Sztuki Polskiej XX w. w Krakowie goszczę regularnie, gapiąc się klinicznie na [w] prace Weissa. Podobnie jest podczas wizyt w Warszawie, czy Poznaniu, jednak to „krakowskie”* Maki (tuż obok „warszawskiej”* Wiosny) są dla mnie obrazem najważniejszym. Znam go już właściwie na pamięć. Obraz pochodzi ze zbiorów prywatnych, ale szczęśliwie jako depozyt w MNK jest bez problemu dostępny dla zwiedzających. Gorąco polecam, aby podczas wakacyjnych podróży po Polsce zahaczyć chociażby o galerie sztuki w naszych Muzeach Narodowych, gdzie można zapoznać się z sporym kawałem historii malarstwa polskiego, które zwłaszcza w 2 poł. XIX w. i 1 ćw. wieku XX należy uznać za wyjątkowe.
…a na polach ziemi kłodzkiej, maki już chyba przekwitły. Trzeba to sprawdzić:-).
*określenia krakowskie i warszawskie ujęte w cudzysłów nie wiążą się oczywiście z proweniencją, ale jedynie z miejscem aktualnego przechowywania obrazów :-).
