Mój KRK

Ciekawie dzieje się ostatnio w łonie mojego KRK. Organizm to wprawdzie jedyny, święty i powszechny, jak się jednak okazuje, nie wyklucza to znacznych rozbieżności w interpretowaniu jego nauki, zwłaszcza dotyczącej pewnych „nośnych medialnie” sfer życia eklezjalnego. W dialog, żeby nie powiedzieć spór, otwarcie angażują się autorytety kardynalskie z obu „skrzydeł” KRK. Różnorodność interpretacji spraw, które dla członków Kościoła powinny być oczywiste, powoduje że na dwóch skrajnych flankach słychać groźne pomruki. Sam jestem ciekaw co z tego wyniknie. W tle delikatnych sporów, po cichu trwa, zainicjowany już jakiś czas temu, proces tworzenia prałatury personalnej dla bliskiego mi (ze względu na piękną liturgię trydencką) FSSPX. Podobno już niebawem. Trzymam kciuki.

P.S.

Ja oczywiście swoje zdanie mam. Podsumuję je jednym słowem: Magisterium!

Dodaj komentarz