Trzymam przed sobą program 71. Międzynarodowego Festiwalu Chopinowskiego w Dusznikach-Zdroju, który w bieżącym roku odbędzie się w dniach od 5 do 13 sierpnia. To jeszcze kawał czasu, ale o bilety na recitale naszych ulubionych pianistów zadbaliśmy już pod koniec grudnia. Dworek w Dusznikach ma swoje ograniczenia przestrzenne, dlatego o wejściówki należy walczyć jak najszybciej. Dzięki zorganizowaniu Martusi, bilety zostały już zaklepane. Cieszę się ogromnie, że będziemy mieli okazję wysłuchać na żywo finalistów i laureatów ostatniego Konkursu Chopinowskiego: Kate Liu, Szymona Nehringa oraz Charles’a Richarda-Hamelina, a także naszego ulubionego konkursowego komentatora i wybitnego pianisty, Pawła Kowalskiego. Już nie możemy się doczekać:-)
Póki co, w Nowym Roku cieszę się debiutami płytowymi Szymona Nehringa i Charles’a Richarda-Hamelina (właśnie „lecą” sobie w tle tworząc aurę blogowego wpisu).

Moimi wrażeniami podzielę się, rozpoczynając od oceny płyty Kanadyjczyka wydanej przez wytwórnię Analekta. Charles Richard-Hamelin gra oczywiście Chopina. W płytowym recitalu znalazły się: Sonata nr 3 z op. 58, Polonez-fantazja As-dur op. 61 oraz dwa Nokturny nr 1 i 2 z op. 62, a więc dojrzałe dzieła Chopina. Płyty słuchałem już kilkukrotnie i muszę przyznać,że mam dosyć mieszane uczucia. Kanadyjczyk jest bardzo sprawnym technicznie pianistą, więc wszystkie utwory grane są z niezwykłą precyzją. Nie jest to nic zaskakującego, gdyż podczas Konkursu Chopinowskiego zdobywca drugiej nagrody czarował bezbłędną techniką. Najwięcej zastrzeżeń mam do wykonania Sonaty. Cóż, zawsze podkreślam, iż ten właśnie utwór Chopina znam prawie na pamięć, dlatego też często czepiam się jego wykonań. Technicznie, jak już podkreślałem jest fantastycznie, jednak brakuje mi pewnego rodzaju głębi w tym utworze, jest dla mnie zagrany odrobinę zbyt płasko, bez tak potrzebnej w nim dramaturgii. Wiem, pewnie wydziwiam, ale odnośnie tej kompozycji mam wyjątkowe oczekiwania.
Drobne niedostatki wykonania Sonaty w pełni rekompensuje Polonez-fantazja, który zagrany został z energią godną najwybitniejszych mistrzów fortepianu. Utworu słucha się z prawdziwą przyjemnością i jestem przekonany, że to wykonanie Poloneza-fantazji na stałe zagości na mojej chopinowskiej playliście. Tam gdzie trzeba jest lirycznie, gdzie trzeba brawurowo, płynnie i przejrzyście. Zaskakuje in plus. Na koniec dwa nokturny, z których drugi nie wpada jakoś specjalnie w ucho, ale za to pierwszy tworzy niezapomniany klimat. Charles to urodzony liryk i myślę, że z czasem dowiedzie, że właśnie nostalgiczny klimat naszego mistrza to ścieżka, która już wiedzie go do światowej kariery. Dźwięków „piano” w tym utworze słucha się z przyjemnością. Co za wyczucie! Co za klimat! Diamentowo! Życzę sukcesów.

Druga z płyt to debiut niedocenionego w finale konkursu, krakowskiego pianisty Szymona Nehringa. Na wydanej przez Stowarzyszenie im. L. van Beethovena płycie, obok utworów Chopina znalazły się wariacje Karola Szymanowskiego oraz cztery preludia Pawła Mykietyna. Płyta powinna się podobać. Etiudy Chopina, które znalazły się w programie recitalu Nehringa zagrane są precyzyjnie i nad wyraz dojrzale. Wszystkie „siedzą w klimacie”. Trzeba przyznać, że młodemu polskiemu pianiście, już od pierwszych dźwięków, aż po końcowe akordy ostatniej z etiud, udało się stworzyć spójną narrację, której charakteru dowodzą karkołomne czasami łamańce tempa, zrozumienie zapisanej w nutach mistrza zabawy rytmem, a przede wszystkim ścisłe podążanie za zapisem nutowym. Podstawy sprawnego wykonawstwa muzyki Chopina…po prostu. Muszę przyznać, że kilkukrotne wysłuchanie kompozycji mistrza w wykonaniu młodego Nehringa, pomimo ogólnie bardzo pozytywnych wrażeń pozostawia lekki, właściwie bliżej nieokreślony niedosyt. Myślę, że będę miał okazję w pełni zaspokoić swoje oczekiwania wobec etiud, na licznych koncertach Polaka, w których z pewnością będę uczestniczyć. Na koniec utwory Szymanowskiego i Mykietyna, których w wykonaniu Nehringa słucha się bardzo dobrze. Fachowcem jednak na polu XX wieku nie jestem, więc na tym kończę ocenę. Podsumowując, debiut zaliczam do udanych i czekam na więcej.
Dla porządku odnotuję, iż nie nabyłem jeszcze płyty zwycięzcy Konkursu Chopinowskiego, czyli Seong-Jin Cho. Właściwie nie wiem dlaczego zwlekam…, ale wciąż zwlekam…
P.S.
Koreański champion zagra także w recitalu otwierającym tegoroczny festiwal w Dusznikach. Biletów nie kupiliśmy, więc chyba coś jest na rzeczy. Czyżby podświadomy bojkot? Raczej nie…