Megaloff

Moja smartfonowa aplikacja z rozległą bazą muzyczną, podpowiada mi, że w minionym roku na szczycie osobistego rankingu wykonawców, znalazł się mistrz Nikita Megaloff ze swoimi genialnymi interpretacjami dzieł wszystkich Fryderyka Chopina. Informacja, którą podzielił się ze mną mój telefon wcale mnie nie zdziwiła, ponieważ od pewnego czasu ulegam absolutnej fascynacji dorobkiem tego arcyważnego, dla historii wykonawstwa muzyki Chopina, pianisty.

Wiem, że w minionym roku słuchałem maniakalnie Mazurków (to już forma niebezpiecznego uzależnienia), ale gdybym miał wskazać interpretacje utworów, które wywarły na mnie największe wrażenie, byłyby to z całą stanowczością wszystkie trzy, a właściwie i cztery Impromptus. Dlaczego akurat te właśnie utwory? Nie muszę chyba pisać o genialnej Chopinowskiej kompozycji, gdyż jest to przecież oczywiste, sięgnę więc do niezwykłych walorów interpretacji Megaloffa, które na własny użytek określam jako dotknięte palcem salonowej bezpretensjonalności.

Bezpretensjonalność salonowa to termin jaki ukułem na określenie nieznośnej lekkości wykonawstwa dla publiczności wysmakowanej, świadomej i oczekującej wrażeń przez duże „W”. Nagrania Impromptus, których miałem przyjemność słuchać spełniają kryteria przyjęte w mojej definicji niemal w 100%. Jest zatem świadomie, brylantowo i z jakże wspaniałym, przesiąkniętym perfumami, oddechem salonowej przestrzeni, w której za czasów Fryderyka (ale również i współcześnie :-)) gromadzili się ludzie spragnieni muzycznych emocji i, jakże by inaczej, własnego towarzystwa. W szalonych , pełnych ograniczeń miesiącach covidowych, muzyka ta jest jak pełen wspomnień powiew, czarujący nas magią czasu minionego i ulotnością chwili. Jest na szczęście także improwizowaną zapowiedzią przyszłych wrażeń, na które oczekujemy z niecierpliwością, rozsmakowując się w cyfrowych zapisach, których szczęśliwie nikt nie może nam odebrać. Czyż nie takie były Impromptus komponowane jako dzieła improwizacyjne, pozostawiające margines wyobraźni dla pianisty i całe łany marzeń dla słuchaczy? Megaloff wszedł w swoich interpretacjach w skórę kompozytora. Siedzi w niej zaklęty w krążkach płytotek i aplikacyjnych czeluściach cyberprzestrzeni. My próbujemy wydobyć Go na powierzchnię… słuchając w nieskończoność… Aplikacja nie kłamie… Nie jestem więźniem statystyk, ale te zakodowałem z prawdziwą przyjemnością. Słucham dalej…

Dodaj komentarz