
Lądecka stacja PKP kojarzy mi się przede wszystkim z dzieciństwem i latami wczesnej młodości. Po pierwsze wyjazdy z rodzicami do „dziadków”, czyli soboty i niedziele z całą rodzinną wyjazdową logistyką. Do tego faza podróży, może krótkiej, ale jednak bardzo barwnej, znaczonej murowanymi budynkami stacji, z których niektóre już nie istnieją, inne zaś popadają w ruinę. Lata młodości to zimowe wyjazdy na studia, tuż przed 6 rano z obowiązkowymi zawsze przesiadkami w Krosnowicach. Oczywiście nigdy za tym nie przepadałem, jednak z perspektywy czasu wspominam je z dziwną przyjemnością.
Kolejne wspomnienie to już lata pracy w lądeckiej Radzie Miejskiej i pomysł Burmistrza Lądka – Zdroju, aby na „modłę strońską” spróbować zrewitalizować obiekt i nadać mu nowy charakter. Trzeba przyznać, że pomysł został zrealizowany perfekcyjnie i w dawnym obiekcie stacji PKP w Lądku – Zdroju mieści się obecnie Inkubator Przedsiębiorczości. Biura zagospodarowane prawie w 100%, działalność społeczna i gabinety to nie jedyne walory miejsca. Biorąc pod uwagę, że jednym z kierunków turystycznego rozwoju uzdrowiska stała się turystyka rowerowa, za sprawą m.in. modnych tras typu singletrack, lądecki Inkubator zyskał nowe miejsce, wiążące się bezpośrednio z tą ścieżką promocji gminy.

Od niedawna spora część budynku została zagospodarowana na potrzeby utworzenia kawiarni Coffee Ride. Sądząc po naszych pierwszych wrażeniach, inicjatywa skazana jest na murowany sukces. Pyszna kawa (w wydaniu hot&cold), cudowne rzemieślnicze lody, orzeźwiające: lemoniada smakowa i czeskie piwo to wszystko co udało nam się spróbować podczas jednej tylko wizyty. Wygodne siedzonka, fantastyczne hamaki oraz wybór miejsc na zewnątrz lub w budynku stacji, daje możliwość całkowitego relaksu. Wnętrze trzeba uznać za niezwykłe z racji samej już lokalizacji, a dodatkowo walory kawiarni potęguje wyjątkowo udana aranżacja wnętrza. Zdecydowanie adekwatna! Wszystko robi niesamowite wrażenie. Oczywiście bonusem są punkty za możliwość delektowania się kawką w miejscu dawnego peronu. Wspomnienia wracają momentalnie… Jedynie pociągu wciąż brak. Może przyjedzie niebawem? Zobaczymy…

Na koniec rzecz najważniejsza – przemiła właścicielka pani Karolina Riemen-Żerebecka; nasza niezniszczalna olimpijka, która po licznych sukcesach na polu sportów, śmiało można rzec, ekstremalnych, postanowiła sprawdzić się w roli menadżerki tego uroczego miejsca. My jesteśmy przekonani, że z takim zapałem jaki widzieliśmy podczas naszej wizyty, musi się udać. Powodzenia!!! Wrócimy już niebawem!

Coffee Ride – przyjemność gwarantowana :-)))