Inny/75.

Pisane w czwartek, publikowane dzisiaj :-)))))))

Dobiega właśnie końca 75. jubileuszowy Festiwal Chopinowski w Dusznikach-Zdroju. Festiwal wyjątkowy z wielu względów. Po pierwsze najstarszy na świecie, odbywający się nieprzerwanie od roku 1946. Bieżąca edycja to już okrągła 75. okazja do spotkania się w uzdrowisku w gronie koneserów z całego świata. Festiwal wyjątkowy także ze względu na tegoroczne okoliczności; wszyscy wiemy przecież, że wiele spośród imprez muzycznych organizowanych cyklicznie, ze względu na pandemię musiały przenieść się do sieci. Do ostatnich miesięcy nie wiadomo było, czy w Dusznikach uda się przygotować imprezę, która uczci i podsumuje te 75 lat, zachowując sanitarne względy bezpieczeństwa. Szczęśliwie, okoliczności sprzyjały na tyle, że impreza została przygotowana na najwyższym poziomie i powoli zmierza do szczęśliwego finału. Wyjątkowo, tegoroczny festiwal po cichu rozpoczął się w sieci za sprawą cyklu Preludium, gdzie w dusznickiej sali im. Webera mogliśmy słuchać młodych, a już doświadczonych pianistów. Dzięki współpracy z Narodowym Forum Muzyki we Wrocławiu na dzień przed oficjalną inauguracją imprezy zyskaliśmy nową okoliczność wysłuchania Koncertu fortepianowego e-moll op.11 w wykonaniu Kevina Kennera i Orkiestry NFM pod batutą maestro Antoniego Wita. W miniony piątek nastąpiło oficjalne otwarcie imprezy w Dworku Chopina i tygodniowy cykl koncertów. Czas kryzysu paradoksalnie okazał się także czasem nowych możliwości. Tradycyjnie koncerty odbywały się w kameralnej sali Dworku, jednak oczywiście ze względów bezpieczeństwa mogło w nich uczestniczyć o wiele mniej osób. Dlatego też organizatorzy przygotowali specjalny namiot, w którym na dwóch telebimach można było śledzić przebieg poszczególnych recitali. Dodatkowo w parku zamontowano specjalną strefę melomana. Dzięki Tauronowi na ogromnym telebimie można oglądać wszystkie dusznickie koncerty. Co ciekawe, muzyką można delektować się leżąc na wygodnych leżakach. Podsumowując, organizatorzy stanęli na wysokości zadania. Spora w tym zasługa sponsorów i mecenasów, m.in: Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Spółki KGHM czy wspomnianego już Tauronu.

Teraz rzecz o artystach. Wbrew trudnym okolicznościom do Dusznik udało się zaprosić sławy z całej Europy. W tegorocznej edycji wystąpili m.in.: Dmitrij Aleksiejew, Arcadi Volodos czy Kevin Kenner. Zabrakło pianistów z innych części świata, ale wpływ na to miała oczywiście pandemia. Oprócz doświadczonych artystów mieliśmy okazję posłuchać młodych polskich pianistów przygotowujących się do Konkursu Chopinowskiego, który miał odbyć się w październiku bieżącego roku, ale został przeniesiony na rok przyszły. W Dworku udało mi się uczestniczyć w koncertach: Tymoteusza Biesa, Adama Kałduńskiego oraz Dmitrija Aleksiejewa. Miałem także bilety na recital Piotra Alexewicza, ale niestety nie udało mi się na niego dotrzeć. Zaległości nadrobiłem oczywiście w sieci. Podsumowując króciutko, jestem zachwycony rozwojem muzycznym Tymka Biesa. Jego interpretacje utworów Szymanowskiego to masterclass! Na kolana położył mnie recital prof. Aleksiejewa. Tutaj po prostu brakuje słów. Ocenę najlepiej wyraziła publiczność nagradzając pianistę owacją na stojąco. Coś niesamowitego!

Na koniec dwie refleksje bardzo osobiste. Na Festiwalu zabrakło w tym roku prof. Piotra Palecznego. Niespodziewanie, choroba pokrzyżowała jego zawodowe plany. Bez niego Festiwal traci naprawdę wiele. Jestem z Profesorem w kontakcie i wiem, że pomimo braku możliwości osobistego uczestnictwa w imprezie cały czas trzyma rękę na pulsie, a jego telefon „rozgrzany jest do czerwoności”. Brak Piotra Palecznego wszyscy odczuwamy zdecydowanie. Brakuje dobrego ducha tego miejsca. Cóż…

Druga refleksja dotyczy mojego zeszłorocznego powołania na funkcję Prezesa Fundacji Międzynarodowych Festiwali Chopinowskich. Gdybym finalnie zdecydował się objąć stanowisko we wrześniu 2019, prowadziłbym Festiwal w bardzo dziwnych okolicznościach. Rok temu, z wielu względów, zdecydowałem inaczej i teraz jako uczestnik wolny od problemów organizacyjnych mogę skupić się tylko na muzyce i bić brawo za sprawność organizacyjną władz Fundacji. Oczywiście satysfakcja pozostała. Czasami trzeba podejmować trudne wybory. Mój do łatwych nie należał, ale z perspektywy czasu uważam że był słuszny. Nie da się trzymać kilku srok za ogon. Na koniec dla organizatorów Festiwalu wielkie, gromkie brawa!!!

P.S.

Festiwal zakończył się w sobotę porywającym recitalem Kevina Kennera!

Dodaj komentarz