Dokładnie w tej kolejności. Nie ulega wątpliwości, że Marcin Masecki jest pianistą wyjątkowym. Chopin to kompozytor genialny. Masecki jest szalony, poszukujący, łączący, interpretujący wedle własnych punktów odniesienia. Punktów, które siedzą tylko i wyłącznie w jego wyobraźni. Chopin narzuca rygory, ale absolutnie nie ogranicza. Chopin inspiruje. Maseckiego, na jego najnowszej płycie, także. Eksperyment?

Gdy na początku roku usłyszałem o Nokturnach w interpretacji polskiego pianisty, chciałem łapać się za głowę. Masecki i Chopin? To się nie może udać. Po wszystkich zachwytach usłyszanych w mediach, zasiadłem do pierwszego odsłuchu z lekkim niepokojem. Spodobało mi się, ale przeszedłem nad interpretacjami Maseckiego do porządku dziennego. Zapomniałem. Wróciłem dopiero teraz i nadziwić się nie mogę. Ileż w tej przedziwnej interpretacji swojskości, ducha czasów Chopina i ogromnej szczerości. „Wydżezowany”, przerysowany miejscami Chopin jest, wbrew pozorom, bardzo ale to bardzo klasyczny. Jaskrawy, ale klasyczny. Naprawdę nie wiem gdzie leży klucz do tego paradoksu. Może w prostocie wykonania, może w swojskim instrumencie, może po prostu w lekkości i indywidualizmie wykonania. Nie przeszkadzają interludia między poszczególnymi Nokturnami; są świetnymi zwornikami, substytutem chwilowej ciszy przed i po. Zastępują ją rewelacyjnie.
8 Nokturnów, jeden pomysł. Szczerość. To robi klimat. Bezsprzecznie. Lubię to!!!
Ilustracja: okładka – Marcin Masecki, Chopin, Nokturny, Lado ABC.