Jeszcze letnia burza

Prawie noc i jeszcze letnia burza. W tle rzucone Nokturny w interpretacji Polliniego… Tak się zastanawiam, słuchając w tym wyjątkowym miejscu odgłosów burzy i dźwięków Chopina, w którym momencie nastąpi przesilenie tej naszej lokalnej łopatologii stosowanej? Kiedy nastąpi masa krytyczna, tego bardzo prostego, instynktownego, zwierzęcego wręcz działania? Myślę, że im dłużej używane będą instrumenty, których mechanicy zakładają, że wszyscy zatrzymaliśmy się na etapie epoki kamienia łupanego, tym szybciej zobaczymy ich (może nie spektakularny, ale jednak) upadek.

Obserwacja patologii, powinna zniechęcać albo motywować do działania. Każdy odpowiedzialny człowiek, w obliczu obcowania z ogromną patologią, powinien czuć się zmotywowany. Motywacja, jeśli pochodzi z właściwego źródła, przychodzi zawsze w odpowiednim momencie. Cierpliwie czekamy…Przyjdzie.

Dziwię się, że mechanicy, tego znanego z literatury zaślepienia ułudą władzy wierzą, że coś co sprawdziło się raz, może sprawdzić się po raz kolejny. Grupy docelowe często zawodzą. Nawet zwierzęta wykazują się większą czujnością. Cóż,  wszystko zależy od intencji. Te są, aż nadto czytelne. Trwanie dla trwania i taniego splendoru, dla którego pozyskania zaprzęga się różne konie, to nie jest żaden sens. To zwykła próżność. Te konie w zaprzęgu mogą paść. Czy owies już wysypany? Zwykła kolej rzeczy.

Grunt, to czuć się zmotywowanym. Ja się poczułem:-).

P.S.

Nie ma nic gorszego niż hipokryzja i relatywizm. Szczerze tego nie cierpię. Na szczęście nie jestem sam.

Dodaj komentarz