Dinara&Chopin&Liszt

dnia

Z Dinarą Klinton wystąpiło dzisiaj w Dusznikach dwóch dżentelmenów i jednocześnie dwóch przyjaciół: Fryderyk Chopin i Franciszek Liszt. Artystka zagrała ambitnie. Przygotowała długi recital naszpikowany trudnymi, pięknymi utworami. Według mnie, udało się. Pomogli jej kompozytorzy.

Dinarę zapamiętałem z ostatniego Konkursu Chopinowskiego. Grała świetnie Etiudy Chopina. Po dusznickim recitalu nie spodziewałem się cudów. Raczej oczekiwałem solidnego rzemiosła. Dostałem nawet więcej.

Ukraińska artystka, w pierwszej części zagrała Barkarolę Fis-dur op. 60 oraz Sonatę b-moll op. 35 Chopina. Oba utwory wypadły naprawdę dobrze. Barkarola była liryczna, leciutka i rozmarzona. Miła. Nie przeszkadzały nawet drobiazgi techniczne. Wbrew pozorom, w muzyce Chopina nie chodzi o perfekcję. Chodzi o klimat. Dzisiaj dostałem to, na co tak długo czekałem. Bez fajerwerków, ale atmosferycznie. Sonata miała dla mnie dzisiaj wyjątkowe wymiar, wczoraj odeszła do Pana Przyjaciółka naszych licealnych czasów. Nie nagle. Po ciężkiej chorobie. Za wcześnie. Sonata zamyka etapy. Zamknęła także młode życie. Joasiu – R.I.P.  

Dinara grała każdą z części naprawdę uczuciowo. Dwie ostatnie – Marche funèbre: Lento oraz Finale: Presto to smutna magia, smutna ale jednocześnie piękna. W życiu doczesnym szukamy logiki, sprawiedliwości, sensu. One zdecydowanie istnieją. Ścieżka została wytyczona już dawno. Wszyscy nią podążamy. Chciejmy w tym samym, właściwym kierunku. Dwie ostatnie części: melancholijne, liryczne, takie po ludzku smutne. Jest inna perspektywa, właściwa perspektywa. Na pewno…

Po przerwie, Etiudy transcendentalne Liszta. Ambitny, trudny, techniczny repertuar. Myślę, że ukraińska pianistka poradziła sobie bardzo dobrze. Bez fajerwerków, ale naprawdę solidnie. Dzisiaj czułem się jak na salonowym podwieczorku ze znajomymi Chopina i Liszta. Nie trzeba geniuszu, bezbłędnego grania, żeby stworzyć atmosferę. Myślę, że kompozytorzy byliby zadowoleni. Ja byłem. Rzadko zdarza się, żeby bez efektu Wow czuć się naprawdę usatysfakcjonowanym. Zwłaszcza przy tak długim i trudnym repertuarze. Pani Klinton się udało. Ot, tak.

P.S.

Oczywiście atmosfera festiwalowa, sztuką poza…

 

 

Dodaj komentarz