Co za upał! Co na upał?

Chyba wszyscy zauważyliśmy, że grzeje niemiłosiernie. Odczuwamy to ostatnio na własnej skórze każdego dnia. Kierowcy są bardziej agresywni i mają spowolnione reakcje, w sklepach spożywczych hula klima, a urzędy pracują w skróconych godzinach. „Upalny” standard;-). Oczywiście w telewizji w programach śniadaniowych słyszymy o tym, że trzeba koniecznie się nawadniać, unikać wychodzenia podczas największego natężenia działalności naszej wielkiej gwiazdy oraz nosić, najlepiej modne;-), nakrycia głowy. To oczywiste.

Jako osoba szczerze niecierpiąca tropikalnych klimatów staram się unikać ekspozycji słonecznej i oczywiście pić ile wlezie. Woda źródlana, którą mam zawsze pod ręką zaczyna mnie już nudzić. W pracy piję tego hektolitry, więc po przyjściu wieczorem do domu mam ochotę na coś odmiennego, co przede wszystkim ma jakikolwiek smak. Herbaty i ziółka nie są żadną alternatywą, ich temperatura potęguje tylko stan zamulenia, którego przecież próbuję uniknąć. Woda z miętą i cytryną? Nuuudaaaa. Po co więc można sięgnąć w tropiku? Co  byłoby smaczne oryginalne i najlepiej niskokaloryczne? Wiem, produktem pierwszej potrzeby staje się zazwyczaj klasyczny, zimny pilsnerek, podany najlepiej w jakimś piwnym ogródku lub spożyty pod drzewkiem na rattanowm fotelu. Niestety, ze względu na konsekwentne trwanie w moim indywidualnym lajfstajlu #focusonsugarfree, cukro-alkoholowe szaleństwa zdecydowanie wykluczam. To fakt, rezygnacja z piwka mocno zawęża paletę rozwiązań na upalne dni, jednak nie jest aż tak tragicznie. Pisałem już kiedyś o kilku bezalkoholowych propozycjach, które są całkiem smaczną alternatywą dla klasycznego lagerka, czy też po prostu codziennej szklanki wody. Z zadowoleniem obserwuję, że producenci piw działający na naszym lokalnym rynku dostrzegli fantastyczną niszę napojów bezalkoholowych, którą wypadałoby wypełnić. Nisza już dawno została dostrzeżona i uzupełniona na rynkach europejskich, chociażby w Niemczech, czy w Czechach, stąd też mamy naprawdę rewelacyjne piwa bezalkoholowe jak Schneider Tap 3, czy czeskie browarki typu nealko. Co ciekawe, jest na nie ogromny popyt, a oferta produktów stale się poszerza. Największe „polskie” koncerny produkujące piwka na skalę masową już jakiś czaIMG_20170621_164404s temu wypuściły kilka produktów, które w świetle aktów prawnych można sklasyfikować jako bezalkoholowe. Myślę tutaj o Lechu i jego bezalkoholowej odmianie pod nazwą Lech Free oraz bezalkoholowym Żywcu, czy też typowo koncernowym, wolnym od % Carlsbergu. Piwka, trzeba przyznać, całkiem znośne i w dosyć przystępnej cenie. Na potrzeby gawiedzi zareagowali także mistrzowie piwowarscy działający w tzw. branży kraftowej. Dzięki temu piwowarzy z Kormorana wypuścili wspaniałe, ale ciężko dostępne piwko 1 na 100, a Doktorzy z wrocławskiego Doctor Brew uwarzyli rzemieślnicze piwko bezalkoholowe Be Free. To bardzo ciekawe alternatywy dla osób, z różnych względów, niepijących napojów alkoholowych. No cóż, z zadowoleniem muszę podsumować, że jest w czym wybierać i jako osoba unikająca propozycji alkoholowych chętnie sięgam po naprawdę dobre piwa pozbawione procentów. Wydawało mi się, że znam ten właśnie segment produktów dosyć dobrze, jednak przyznaję, że wczoraj zostałem bardzo mocno zaskoczony. Co ciekawe in plus. W drodze do domu postanowiłem nabyć bezalkoholowe Be Free, ale niestety nie znalazłem go na półce. W poszukiwaniu jego substytutu, natknąłem się na napój niezwykły i zupełnie zaskakujący. Ciężko uwierzyć, ale jeden z browarów wypuścił na rynek nachmieloną wodę!!! Naprawdę. Rzemieślniczy browar Nepomucen zdecydował się na eksperyment i uwarzył, chociaż nie jest to właściwe słowo, właśnie mocno nachmieloną wodę. Napój Hoptimum ma zero kalorii, zero cukru, a w jego kładzie znajdują się tylko: woda i chmiel. Tak wiem, ciężko uwierzyć, że ktoś w ogóle wpadł na taki pomysł, a co ciekawe, że znajdują się admiratorzy takiego dziwactwa. Muszę przyznać, że wrażenia smakowe są więcej niż przyjemne. Napój roboczo zdecydowałem się nazwać chmieloniadą, gdyż bardzo przypomina lemoniadę z miętą, w której niepostrzeżenie zamieniono składniki generujące smaki. Napój jest lekki, z wyraźną goryczką i idealnie nadaje się na upalny dzień. Muszę przyznać, że zostałem bardzo pozytywnie zaskoczony. Grupa piwowarów z Nepomucena zaszalała na całego. Ze względu na fakt, że nie przepadam za zerowymi radlerami i innymi chemicznymi lemoniadami, cieszę się, że znalazłem produkt, który proponuje moim kubkom smakowym coś nieco odmiennego niż bezalkoholowe piwo. Cena nie jest zachwycająca, ponieważ cudo to kosztuje piątaka, ale podobne kwoty często wydajemy w barach na niezbyt zdrowe: tonic, colę, czy serwowaną wszędzie w kawiarniach i restauracjach koncernową kroplę bez-kitu (ta oczywiście zdrowa). Myślę, że pomimo, iż nie jest tanio, warto czasem spróbować czegoś innego. Do tego, co nie bez znaczenia, dizajnerzy zadbali o bardzo estetyczną etykietę. Krótko mówiąc warto spróbować.

P.S.

Cieszę się, że rynek piw bezalkoholowych rośnie w szybkim tempie. Jest popyt, jest i podaż. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że rynek klasycznych browarów jest o wiele większy, ma bowiem wielu chętnych nabywców. Faktem jest, że pilsnerek, przynajmniej pozornie, rewelacyjnie ugasi pragnienie i nadaje się na tropikalne dni, jeśli jednak ktoś nie ma ochoty na alkohol, zyskuje nowe możliwości wyboru. Tak więc, dla każdego znajdzie się coś miłego. Ja cieszę się, że także mogę sięgnąć po różnorodne produkty i przy moim bardzo aktywnym trybie życia nie jestem skazany, żeby w upalne dni pić tylko wodę, albo Lecha free:-).

P.S.

#focusonsugarfreetoday to także 32 długości grzbietowym, gimnastyka w wodzie i konkretny spacerek. Dobrej nocy:-).

Dodaj komentarz